Zdjęcie, które retuszowałeś, nie jest już traktowane jak wytwór AI

Zapewnienie pliku o tym, jak powstał, liczy się teraz tylko wtedy, gdy mówi o samym obrazie. Zapewnienie o edycji — retuszu, powiększeniu — przestaje udostępniać widoczną etykietę AI dla Twojej własnej fotografii.

W zeszłym tygodniu zaczęliśmy sprawdzać podpisane zapewnienie, które niosą niektóre pliki graficzne, zanim pozwoli ono udostępnić widoczną etykietę AI. To zamknęło jedno pytanie i zostawiło otwarte następne: które zapewnienie ma się liczyć.

Nie każde z nich mówi o obrazie. Piszą je także edytory i narzędzia do powiększania, a zapisują w nich czynność wykonaną na fotografii, która już istniała. Słownictwo, którym posługują się te narzędzia, nie rozróżnia tych dwóch przypadków: retusz, powiększenie i rzeczywista kompozycja z udziałem modelu nazywają się tak samo.

Fotografia, którą zrobiłeś i wyostrzyłeś, przychodziła więc z zapewnieniem czytającym się dla nas dokładnie jak obraz wygenerowany. Proponowaliśmy dla niej pełną etykietę AI — a nałożenie etykiety wypala treść w obrazie i podpisuje wynik naszym certyfikatem, czyli stawiałoby twierdzenie o Twoim zdjęciu w naszym imieniu.

Od teraz zapewnienie liczy się tylko wtedy, gdy opisuje obraz jako całość. Zapewnienie o czynności wykonanej na materiale, który już istniał, nie liczy się — niezależnie od tego, jakiego terminu użyto.

Co się zmienia dla Ciebie: fotografie retuszowane lub powiększane poza platformą są znowu traktowane jak Twoje własne zdjęcia, i przy pobieraniu, i w tym, jak są liczone w Twoich zestawieniach. Pliki rzeczywiście wytworzone przez model pozostają bez zmian — mówią o tym, czym obraz jest, i etykieta jest dla nich proponowana dokładnie jak wcześniej.

Tam, gdzie plik trafił do nas, zanim zaczęliśmy zapisywać to rozróżnienie, nic się nie zmienia. Nie odbieramy etykiety z powodu braku zapisu; robi to dopiero zapewnienie, które faktycznie da się odczytać jako mówiące o edycji.