Metadane znikają. Gubi je ponowne wygenerowanie, gubi przekadrowanie, a marketplace'y i komunikatory rutynowo je czyszczą przy ponownej publikacji. Plik, który wyszedł z Twojej galerii z maszynowym zapisem tego, jak powstał, potrafi dotrzeć na miejsce zupełnie pusty.
Jest już bezpłatne narzędzie, które to przywraca: Oznacz zdjęcie jako wygenerowane przez AI. Bez konta, bez opłat, bez limitu.
Wskazujesz plik JPEG, mówisz czym jest, i pobierasz ten sam plik z deklaracją pochodzenia IPTC zapisaną w metadanych. To właśnie po to pole sięgają platformy i marketplace'y, gdy chcą wiedzieć, czy obraz powstał z AI.
Deklaracja jest Twoja, nie nasza. Nie badamy obrazu, żeby rozstrzygnąć, czym jest, i narzędzie nie podsuwa domysłu do zatwierdzenia. Zapisuje odpowiedź, której udzielisz, a ekran oddający plik wprost to mówi. Do wyboru są dwie odpowiedzi: obraz powstał w całości z modelu, albo zdjęcie zostało połączone z treścią wygenerowaną przez AI.
Nic nie jest wysyłane. Plik jest czytany i zapisywany na Twoim urządzeniu. Ta strona nie ma adresu, pod który cokolwiek wysyła, i żaden serwer nie bierze udziału w pracy. Dlatego potem nie ma tu czego przechowywać, kasować ani o co pytać.
Wszystko poza metadanymi zostaje bez zmian. Te same piksele, ta sama jakość, te same wymiary. Nic nie jest przekodowywane.
Czasem narzędzie powie, że nic nie zapisało, i warto znać każdy z powodów z góry:
- Twój plik jest już podpisany. Podpis kryptograficzny obejmuje jego obecną zawartość. Dołożenie czegokolwiek zmieniłoby tę zawartość, podpis przestałby się zgadzać, a publiczna sprawdzarka zgłosiłaby, że plik mógł zostać zmieniony. To gorsza pozycja niż wyjściowa.
- Twój plik już mówi, skąd pochodzi. Nie ma tu czego dokładać. Możesz sprawdzić, co dokładnie w nim jest, w naszej sprawdzarce oznaczeń.
- Twój plik ma już blok metadanych. Programy do obróbki zdjęć i telefony zapisują taki blok w zwykłych zdjęciach. Tylko jeden taki blok da się odczytać w sposób pewny, więc dołożenie drugiego uczyniłoby plik niejednoznacznym, a nie lepiej oznaczonym. To najczęstsza odpowiedź dla zdjęcia prosto z aparatu.
- Plik nie jest JPEG-iem. Zapisz go jako JPEG i spróbuj ponownie.
Niezależnie od wyniku narzędzie kieruje Cię do naszej sprawdzarki oznaczeń, żebyś w osobnym miejscu potwierdził, co Twój plik naprawdę mówi. Wynik tej sprawdzarki dla pliku bez oznaczeń proponuje teraz znakownik jako następny krok.
Jedna rzecz powiedziana wprost: deklaracja w metadanych to nie podpis. Podróżuje razem z plikiem i każdy może ją usunąć, w tym kolejna platforma, która czyści metadane przy publikacji. To jest oznaczenie, o które proszą przepisy, a nie dowód, że nikt później pliku nie zmienił.