Na ekranie ustawień Etykieta AI podgląd trzymał się prawej krawędzi okna, a na węższym oknie nasuwał się na stojący obok formularz. Przy oknie o szerokości 1024 pikseli zakrywał około jednej trzeciej kolumny z ustawieniami: położenie, rozmiar i kolory nadal tam były i nadal działały, tylko nie dało się ich zobaczyć ani kliknąć. Nic nie sygnalizowało problemu — żadnego paska przewijania, żadnej uciętej krawędzi, po prostu ustawienia nie tam, gdzie powinny być. Na szerokim ekranie działo się odwrotnie: formularz i obrazek dzieliło więcej pustego miejsca, niż zajmował którykolwiek z nich.
Co się zmieniło. Obie kolumny mają teraz stałą szerokość i stoją obok siebie, a wolne miejsce zostaje na prawo od nich. Układ obok siebie włącza się wyłącznie na oknie dość szerokim, by obrazek zmieścił się w rozmiarze, dla którego został zaprojektowany; poniżej ekran układa się pionowo — najpierw podgląd, pod nim cały formularz. Przy żadnej szerokości okna nic z formularza nie da się już zasłonić.
Odczyty kontrastu przeniosły się do ustawień. Dwa odczyty — jak tekst czyta się na oznaczeniu i jak oznaczenie czyta się na zdjęciu — były dotąd pod podglądem, po drugiej stronie ekranu niż próbniki kolorów, które o nich decydują. Teraz siedzą bezpośrednio pod tymi próbnikami, więc widzisz koszt wyboru koloru w chwili, gdy go dokonujesz.
Przycisk „Popraw kontrast automatycznie" wreszcie działa. Był w kodzie i ani razu nie pojawił się na ekranie. Proponował poprawienie kolorów tylko wtedy, gdy potrafił znaleźć kolor oznaczenia czytelny na każdym z czterech zdjęć przykładowych, mierzony normą dla tekstu — a takiego koloru nie ma, bo przykłady celowo obejmują zakres od niemal białego packshota po ciemną scenerię. Dla oznaczenia właściwa jest miara dla kształtów, nie dla słów, i tej właśnie używają teraz odczyty. Przycisk pojawia się wewnątrz ostrzeżenia, które zgłasza problem, a jego użycie zmienia oba kolory naraz.
W wyglądzie etykiety na pobieranych zdjęciach nic się nie zmieniło. Te same ustawienia dają to samo oznaczenie.