Zdjęcia eksportowane z Qamery od początku sierpnia niosą podpisany zapis swojego pochodzenia. Wideo nie niosło nic — było jedynym formatem opuszczającym platformę bez żadnej informacji o tym, skąd się wzięło. To już nieaktualne.
Każdy film wygenerowany od dziś wychodzi z podpisanym manifestem osadzonym w samym pliku. Manifest mówi, że materiał powstał przy udziale modelu AI, wskazuje platformę, która go stworzyła, i niesie znacznik czasu. Podpis jest związany z konkretnymi bajtami pliku, więc każda późniejsza ingerencja w film daje się wykryć, zamiast pozostać niewidoczna.
Zachowujemy też ślad tego, co było przed nami. Część modeli, z których korzystamy, podpisuje własne wyniki. Zamiast nadpisywać taki podpis, zostawiamy go: gotowy plik niesie zarówno zapis dostawcy modelu, jak i nasz — dzięki czemu łańcuch pochodzenia daje się prześledzić do końca, a nie tylko do ostatniego kroku.
Same filmy się nie zmieniają. Zapis jest metadaną obok obrazu, nie ingerencją w obraz — klatki są identyczne, a plik rośnie o mniej więcej setną część procenta. Odtwarzanie, pobieranie i publikowanie filmów działa dokładnie tak samo jak dotąd.
Dlaczego to ważne. Od grudnia 2026 przepisy europejskie wymagają, aby materiały tworzone przez AI były oznaczone w sposób czytelny dla maszyn, a te same informacje coraz częściej decydują o tym, jak platformy traktują publikowane treści. To jest właśnie takie oznaczenie, zastosowane tam, gdzie go brakowało — bez dodatkowego kroku w Twojej pracy i bez kosztu w kredytach.
Filmy wygenerowane wcześniej pozostają nienaruszone i działają tak samo jak dotychczas.