Zdjęcia eksportowane z profesjonalnych programów graficznych coraz częściej niosą poświadczenia treści — podpisany zapis tego, czym jest plik i jak powstał, wpisany przez program, który go stworzył. Photoshop robi to domyślnie.
Kiedy takie zdjęcie było przenoszone do katalogu przyciskiem Użyj oryginału, nasz etap przygotowania zatrzymywał się, zamiast nadpisać to, co już tam było. Nadpisanie zniszczyłoby Twój zapis; zatrzymanie oznaczało, że plik wychodził taki, jaki wszedł — bez naszego.
Teraz jadą razem. Twoje poświadczenia trafiają do naszych jako zapis nadrzędny, a nasze dochodzą jako bieżące. Narzędzie weryfikujące pokazuje cały łańcuch: co Twój program zadeklarował o fotografii i że ta platforma następnie przekonwertowała plik.
Nic z Twojego nie jest reinterpretowane. Jeśli Twój program zadeklarował, że obraz powstał z udziałem narzędzi generatywnych, ta deklaracja zostaje dokładnie w brzmieniu, w jakim ją zapisał. Nasz własny zapis nadal twierdzi tylko jedno — że ta platforma przekonwertowała plik — i nie mówi nic o tym, skąd wzięło się zdjęcie.
Pliki przeniesione między 22 a 25 sierpnia zostały przetworzone ponownie i niosą teraz oba zapisy. Twoja oryginalna fotografia produktu nie została w żadnym momencie tknięta: przeniesienie pracuje na kopii, a każdy plik źródłowy nadal zgadza się z zapisanym dla niego odciskiem.
Jedna konsekwencja, której warto oczekiwać: przeniesiony packshot pojawia się w katalogu, gdy jego przygotowanie się skończy, a nie w chwili kliknięcia. To celowe — pliku, który nie przeszedł tego etapu, nie oddajemy.